Tajemnica przeistoczenia [recenzja filmu Boże Ciało]

Jan Komasa w swoim najnowszym dziele filmowym porusza niełatwy temat polskiej religijności, mentalności oraz ludzkiej duchowości. Tłem tego bardzo wielowątkowego filmu staje się historia Daniela, który wychodząc warunkowo z zakładu poprawczego dla nieletnich w wyniku wielorakich splotów zdarzeń zaczyna udawać księdza, tym samym sprawując wszystkie obowiązki duszpasterskie.

Twórcy podkreślają, że film inspirowany jest prawdziwymi historiami osób, które z różnych powodów zaczynały podszywać się pod osoby duchowne, niemniej sam pozostaje fikcją artystyczną, gdyż ze względu na konieczność adaptacji wydarzeń na potrzeby dużego ekranu realizacja dokumentu faktograficznego byłaby – ich zdaniem – nieuzasadniona.

Główny bohater – Daniel (w tej roli Bartosz Bielenia)– podczas pobytu w zakładzie poprawczym zaczyna fascynować się duchowością. Niewątpliwie na jego postawę ponadprzeciętny wpływ wywiera ksiądz Tomasz (Łukasz Simlat), którego poznaje w miejscu odbywania kary. Opierający się nie tylko na aspektach konwencjonalnej religijności, ale także na nietypowych metodach pracy oraz charyzmie ks. Tomasz, zafascynował Daniela. Ten zaczyna marzyć o zostaniu księdzem. Tym samym, niejako nieświadomie, chce realizować archetyp nowoczesnego kapłana będącego blisko ludzi. Tomasz jednak nie pozostawia złudzeń, nikt z wyrokiem nie przyjmie Daniela do seminarium duchownego. Będąc u progu wyjścia z zakładu ks. Tomasz pomaga Danielowi otrzymać pracę w stolarni. Młodzieniec podczas drogi zatrzymuje się w kościele, gdzie spotyka proboszcza (Zdzisław Wardejn) oraz Elizę (Eliza Rycembel). Stary i schorowany pleban będąc przekonanym, że Daniel jest księdzem postanawia poprosić go o przysługę, która zmienia życie młodzieńca.

fot. Aurum Film, Andrzej Wencel

Bez cienia wątpliwości pozostaje fakt, że film Komasy tylko pozornie opowiada historię chłopaka, który zapragnął być księdzem na tzw. „nielegalu”. Tak naprawdę to złożona analiza wielu społecznych bolączek: począwszy od ukazania sposobu funkcjonowania zakładu poprawczego oraz jego wpływu na psychikę młodego mężczyzny; poprzez wiwisekcję struktury oraz układów w małej miejscowości, która będąc dotkniętą przez pewną tragedię popada w skrajną polaryzację; czy ukazanie doświadcza bolesnego ostracyzmu przez jedną z postaci; aż do eksploracji sposobu kształtowania duchowości i religijności u ludzi.

Gdyby „Boże ciało” traktowało wyłącznie o mężczyźnie, który chciał zostać księdzem wbrew wszystkiemu, to z pewnością film nie otrzymałby nagród ani w Wenecji, ani w Gdyni. Nie zostałby także polskim kandydatem do Oscara. Otrzymanie statuetki zapewne będzie trudne, lecz samym sukcesem, także promocyjnym jest fakt, że tytuł ten ma być pokazywany w kilkunastu państwach na różnych kontynentach.

W filmie Komasy najciekawsze jest to, co pozostaje nieoczywiste. Dokonana charakterystyka polskiego społeczeństwa na mikroorganizmie jakim ma być wspólnota lokalna wyszła reżyserowi w sposób ponadprzeciętny. Ukazanie determinantów jakie wpływają na duchowość oraz pojmowanie religii w wymiarze ludowym wydaje się bezbłędne. „Boże ciało” to historia bardzo wielowymiarowa. Zarówno w kontekście losów głównego bohatera, jak i w ukazaniu mechanizmów zakorzenionych w naszym państwie. Z pewnością nie jest to film lekki, łatwy i przyjemny. Jednak jest on potrzebny. Każdy widz może bowiem znaleźć w nim coś dla siebie. Warstw narracyjnych, które można w nim dojrzeć jest naprawdę dużo.

Na uwagę zasługuje bardzo dobra gra wszystkich aktorów oraz ciekawie przeprowadzone zdjęcia. Dzieło Komasy warte jest pochwały, niemniej nie każdemu przypadnie do gustu. Jest to przykład kina ambitnego, nastawionego na coś więcej niż opowiedzenie prostej historii. Dlatego też w jego założeniu z pewnością jest pewien elitaryzm.

„Boże ciało” jak w soczewce pokazuje narodowe bolączki czy problemy wiary. Udowadnia także jaką pozycją społeczną może cieszyć się ksiądz, oraz w jaki sposób może lub nie powinien jej wykorzystywać. Kino stworzone przez Jana Komasę jest godne uwagi. To nie jest kolejna czarno-biała historia o księżach. Choć z pewnością wielu widzów właśnie to przyciągnęło przed ekran. Ten film jest nasączony aż do granic możliwości wszelkiego rodzaju treścią. I to jest jego największy atut.

Czy komfort oglądania filmu ma dla Ciebie znaczenie? Kino Helios Blue City oferuje niesamowitą przestrzeń, w której możesz poczuć się niczym w innym świecie. Połączenie nowoczesności z klasyką owocuje nie tylko oddaniem hołdu starym warszawskim kinom (znajdziemy tu sale kinowe o nazwach takich jak Skarpa, Relax, Femina), czy wystrój nawiązujący do Nowego Jorku. W Helios Blue City odkryjemy przede wszystkim wspaniałej jakości obraz i dźwięk, a także trzy sale „Dream”, które są urzeczywistnieniem marzeń o kameralnym i wygodnym oglądaniu filmów. Siadając na skórzanej, rozkładanej kanapie z przestrzenią wokół siebie możesz skupić się wyłącznie na oglądaniu filmu. To komfort ważny dla każdego kinomaniaka.

 

Partnerem recenzji jest Kino Helios Blue City

Aleje Jerozolimskie 179, 02-222 Warszawa
https://www.helios.pl/57,Warszawa/StronaGlowna/
tel.: +48 22 206 38 17

 

 

 

 

Posted by wk

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *