Zawartość szafy [Recenzja spektaklu „Zamiana”]

„Zamiana” to nowa premiera teatralna produkcji Teatru Pozytywnego oraz agencji artystycznej NOVAKKA. Premiera sztuki miała miejsce 9 marca w Teatrze Komedia mieszczącym się na warszawskim Żoliborzu. Przedstawienie wyreżyserował Jerzy Jan Połoński, a na scenie możemy zobaczyć m.in. Joannę Opozdę, Tomasza Oświecińskiego, czy Bartosza Obuchowicza.

Komedia pomyłek z kryminalną intrygą na pierwszym planie. Ten, dla kogo śmierć nie jest tematem tabu, a jednocześnie potrafi złapać dystans do niniejszego zjawiska, znajdzie dla siebie coś w najnowszej produkcji Teatru Pozytywnego i agencji NOVAKKA.

fot. Materiały organizatora

Hiszpania, piękny dom i niezwykłe okoliczności przyrody (w domyśle). Dość typowa angielska rodzina wybrała się właśnie tu, aby odpocząć od londyńskiego zgiełku. Wszystko zaczyna się idealnie, gdyby nie fakt, że po chwili od przyjazdu Susan Flowers (w tej roli Zuzanna Grabowska/ Adrianna Borek), spokojna księgowa dostająca ciarek na plecach na myśl o widoku krwi, znajduje w szafie zwłoki. Jak  później okazuje się, zamiana mieszkań – dokonana przez jeden z internetowych portali – nie była nazbyt szczęśliwa dla państwa Flowers. Lokalny przedsiębiorca, flegmatyczny Brian (Paweł Koślik/ Wojciech Błach) z uroczą nieporadnością stara się uspokoić swoją żonę, bratanka – Jeremiego (Patryk Pniewski/ Marcel Sabat), a także (a może przede wszystkim) samego siebie. Gdy okazuje się, że Pan Dobson  (Jakub Wieczorek/ Robert Jarociński) to wyrafinowany mafioso, a jego wspólnicy (Tomasz Oświeciński/ Tomasz Dedek oraz Bartosz Obuchowicz ) nie zamierzają przebierać w środkach w kontaktach z letnikami z wysp, akcja nabiera tempa. Gdy do wszystkiego zaczyna mieszać się była dziewczyna Pana Dobsona (Joanna Opozda/ Agnieszka Mrozińska) może być już tylko ciekawiej.

Obsada jaką przygotowali dla widza producenci i reżyser jest naprawdę imponująca. To też powoduje, że różne konfiguracje doboru aktorów z pewnością będą nadawały fabule wielowymiarowości; na pewno nie będzie dwóch takich samych przedstawień. Niemniej taka sytuacja implikuje nieco trudności z recenzją spektaklu. Dlatego też odnoszę się wyłącznie do tego, co miałem okazję zobaczyć na scenie – zaznaczając, że w przypadku zmiany osobowej może nastąpić zróżnicowana ocena całości sztuki.

Spektakl „Zamiana” będzie bawić i przez długi czas nie schodzić z afisza. Zawiązanie akcji w spektaklu jest dość typowe dla tego typu produkcji. Jednakże z drugiej strony, należy podkreślić, że schemat ten sprawdza się, więc trudno czynić zarzuty producentom, że właśnie taką sztukę wybrali. W moim odczuciu, nie ma nic złego w konwencjonalności sztuki, dopóki nie trąci ona trywializmem, pewną tuzinkowością. Przy takim wyborze zatem wyzwaniem dla artystów jest znalezienie granicy, za którą bycie zabawnym przeradza się w bycie śmiesznym. Twórcom z Teatru Pozytywnego udało się uniknąć tej pułapki.

Obiektywnie należy ocenić, że „Zamiana” nie wymaga od widza intelektualnego zaangażowania – nawet na poziomie humoru, czy żartu. Wszystko jest podane wprost, niejako „na tacy”. Na próżno szukać espritu obleczonego w zawoalowany kunszt komizmu sytuacji. Moim subiektywnym zdaniem, samo angielskie poczucie humoru, które powinno być widoczne w sztuce, również kuleje. Niemniej jest to sprawa bardzo ocenna i indywidualna. Jedni będą odczytywali powyższe jako minus oraz pauperyzację teatru; inni zaś lubią tego typu sztukę twierdząc, że pozwala im się ona zrelaksować. Dlatego też temat pozostawiam otwarty – w zależności od gustu widza.

Sama gra aktorska jest niezwykle zróżnicowana. Podczas oglądania przedstawienia bywają momenty genialne, jak i złe. Ta sinusoidalność staje się wręcz czymś charakterystycznym. Chociaż mimo wszystko, więcej wydaje się być momentów dobrych. Gorsze chwile mogą być spowodowane samą fabułą, która niekiedy bywa przekombinowana, przez co akcja traci tempo i dłuży się.

Aktorsko na pochwałę zasługuje z pewnością Paweł Koślik. Bardzo dobra gra, z charakterystyczną „angielską flegmą”. Nieporadny mężczyzna, którego każdy zna ze swojego sąsiedztwa. Starający się opanować sytuację, a jednocześnie nikomu nie narazić. To wszystko w komicznej i celowo przerysowanej wersji sprawia, że postać Briana Flowersa jest godna zapamiętania. Dobrze na scenie prezentuje się również Zuzanna Grabowska – jako Susan Flowers. Aktorka ciekawie odnajduje się w akcji, nie przejaskrawiając roli bawi, w szczególności poprzez stworzenie postaci „z krwi i kości”. Jest groteskowa, jednocześnie będąc autentyczną. Warto zwrócić uwagę na tę postać. Na plus należy zapisać również występ Tomasza Dedeka oraz Jakuba Wieczorka. Panowie wykazali się nie lada wyczuciem tragikomizmu odgrywanych ról, jednocześnie pokazując kawałek dobrego rzemiosła artystycznego.

W moim odczuciu Joanna Opozda przestrzeliła kreację swojej postaci (Connie). I chociaż wyglądała zjawiskowo na scenie, to grą raczej ocierała się o niekoniecznie udany pastisz. Bartosz Obuchowicz pozostawia ambiwalentne odczucia. Pierwsza część spektaklu miernie, natomiast po antrakcie było zdecydowanie lepiej. Patryk Pniewski grający Jeremiego ma wiele młodzieńczego zapału, który powoduje sytuacje przedobrzenia (chce aż za bardzo), przez co chyba przechodzi nieco obok swojej roli.

Lekka forma sztuki powoduje, że jest ona zjadliwa i należy ocenić ją na plus. Co prawda: nie pozostawia człowieka na rozstaju dróg z pytaniem w sercu o kwestie podstawowe; nie bawi na takim poziomie, jak to kiedyś miał w zwyczaju teatr: w sposób nieoczywisty, przewrotny i nad wyraz inteligentny; wreszcie nie zapisuje się złotymi zgłoskami w pamięci widza tak, że ten przez długie lata będzie wspominał grę aktorską czy fabułę. Niemniej „Zamiana” dostarcza rozrywki i pozwala zrelaksować się, komunikuje humor tak, że ten niewątpliwie trafia do ludzi. Wywołuje niejednokrotnie śmiech i umożliwia spędzenie czasu w miłych okolicznościach artystycznych. Aktorzy dają z siebie wszystko, aby niełatwy angielski humor przenieść na scenę. I generalnie im się to udaje. Krytyczne uwagi zaś, które poczyniłem w recenzji wynikają z kontradyktoryjności formy i przekonania, że teatr ma niezwykłą siłę sprawczą (nawet w formach komediowych), którą w „Zmianie” nieco zaniedbano idąc bardziej w komercyjną i popularną stronę rozrywki. To zaś nie jest przecież grzechem, a jedynie przykładem, że w teatrze każdy znajdzie coś dla siebie.

Po koronowirusowej przerwie zachęcamy do obejrzenia „Zmiany” i wyrobienia sobie na jej temat własnej opinii. Więcej informacji i bilety.

Kamil Stępniak

Posted by wk

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *