NIE ZATRACIĆ PAMIĘCI O ROKU 1944

Jeden z najmłodszych powstańców warszawskich – Bohdan Hryniewicz opowiada o życiu w wojennej stolicy.

Bohdan Hryniewicz urodził się w Wilnie w 1931 r. Widział tam wkroczenie wojsk Sowieckich, Aneksję litewską, powrót Rosjan i okupacje niemiecką. Bohdan Hryniewicz urodził się w Wilnie w 1931 r. Widział tam wkroczenie wojsk Sowieckich, Aneksję litewską, powrót Rosjan i okupacje niemiecką. W marcu 1943 r. rodzina przeniosła się do Warszawy i mieszkał na ul. Nowy Świat. Bohdan i jego starszy o rok brat Andrzej chodzili na komplety do tajnego gimnazjum Górskiego i wstąpili do Szarych Szeregów. Po wybuchu powstania zostali przyjęci jako łącznicy do batalionu „Nałęcz”. Bohdan Hryniewicz został łącznikiem por. „Nałęcza” dcy. batalionu. Podczas walk na warszawskiej Starówce Andrzej zginął. Batalion poniósł ciężkie straty w obronie Ratusza, Centrali Telefonów i Pałacu Radziwiłłów. Po przyjściu kanałami Batalion kontynuował walki w Śródmieściu. Bohdan Hryniewicz  został odznaczony Krzyżem Walecznych i awansowany do kaprala.   Po kapitulacji Bohdan z matką, której mąż zginąłw powstaniu, wyszli z ludnością cywilną. Po wojnie osiedlili sięw Szczecinie. Uciekli na Boże Narodzenie 1946 r. Dostali się do Dowództwa 1 Polskiej Dywizji Pancernej w brytyjskiej strefie okupacji,a następnie wraz z dywizją do Anglii. Po polskiej maturze i rozpoczęciu studiów uniwersyteckich w Londynie wyemigrowali do Stanów Zjednoczonych. Bohdan Hryniewicz  skończył studia inżynieryjnew MIT w Bostonie. Był partnerem w biurze projektów. W 1961 r. Przeniósł się z rodziną do San Juan, Porto Rico i założył własną firmę budowlaną.   Po obaleniu komunizmu, przez 14 lat był konsulem honorowym RP w San Juan. Obecnie mieszka w Sarasocie na Florydzie z żoną Anne. Został odznaczony Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski i Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej.

Rozmawiamy w przeddzień rocznicy Powstania Warszawskiego. Wydarzenia, które nie tylko głęboko zapadło w pamięci naszemu rozmówcy, ale także odcisnęło piętno na całym jego życiu, zdeterminowało wiele decyzji i wyznaczyło ścieżkę, którą podąża. Pretekst do naszej rozmowy jest jeszcze jeden. Niedawno ukazała się drukiem w Polsce książka pana Bohdana pt. „Chłopięca wojna. Pamiętnik z Powstania Warszawskiego”. Jest to wyjątkowe dzieło nie tylko dla pasjonatów historii, ale dla wszystkich osób chcących poznać rzeczywistość walczącej Warszawy (i nie tylko) z relacjiz tzw. „pierwszej ręki”. O wyjątkowości niniejszej książki stanowi kilka faktów. Przede wszystkim Autora cechuje niezwykła, niespotykana wręcz pamięć do szczegółów. Starannie przeprowadzona retrospekcja pozwoliła odtworzyć rzetelnie przebieg zdarzeń, w których powstaniec brał udział. Dlatego też wszelkie wspomnienia autora z walk m.in. na Starym mieście są żywe i dynamiczne. Czytelnik znajdzie w nich wiele szczegółów i sprawdzonych informacji.   W związku z tym, że Bohdan Hryniewicz był związany z Wilnem, gdzie się urodził w książce znalazło się wiele opisów dotyczących ówczesnej rzeczywistości Wilna, a także oficerów i weteranów wojny 1920 r. Wpływ ludzi, którymi był otoczony Autor, na jego późniejszą postawę był niewątpliwy. Warto nadmienić, że pan Bohdan był jednym z najmłodszych łączników powstania (do Warszawy przybył w 1943 r.),a jego dowódca wnioskował o nadanie mu orderu Virtuti Militari. Ciekawą stroną książki „Chłopięca wojna” są również fragmenty poświęcone okresie po Powstaniu. W tym w szczególności o pobycie w obozie przejściowym,o życiu pod niemiecką (a następnie sowiecką) okupacją, czy też historia ucieczkiz Polski do Anglii.

Krótka rozmowa, którą przeprowadzamy z panem Bohdanem Hryniewiczem to okazja do przypomnienia sobie o bolesnej historii stolicy. Dziś mówimyo bohaterstwie i niezłomności powstańców. Często jednak zapominamy aby troszczyć się o nich na co dzień, nie zaś wyłącznie przy okazji 1 sierpnia. Troska ta nie musi być eksplikowana wyłącznie w sposób materialny. Walczący często podkreślają, że niekiedy drobny gest, czy też pamięć wystarczą. O tę pamięć właśnie się upominamy. Gdyż bez świadomości historycznej ciężko jest budować tożsamość i przyszłość, dbać o dobra, które nas przecież otaczają – jednakże wymagają pielęgnacji. Samo spotkanie z Bohdanem Hryniewiczem, a z pewnością dla części naszych czytelników także z jego książką, niech będzie ucztą pamięci i refleksji, w tym wspaniałym czasie wakacyjnej beztroski, nie zapomnijmy przystanąć na warszawskich ulicach w godzinę „W”.

Urodził się Pan w Wilnie, jednakże Warszawa zajmuje specjalne miejscew Pana sercu. Jaką rolę odegrała w Pana życiu stolica?

Moja mama była Warszawianką i zawsze do niej tęskniła. Mimo że, ja w Warszawie mieszkałem tylko półtora roku, tym niemniej, to był najbardziej formatywny czas mojego życia – okupacja niemiecka była bardziej brutalna niż w Wilnie (łapanki, publiczne egzekucje); tajne komplety na poziomie gimnazjalnym; konspiracja (nie tylko mojego brata i moja, ale świadomość, że mój ojczym jego kuzyn też w niej byli).

Na czym polegał Pana udział w walkach powstańczych, jaką rolę Pan pełnił?

Ja byłem łącznikiem „bojowym” dcy. batalionu. Cały czas, dzień i noc, byłem przy nim; byłem jego „telefonem polowym”.

Czy w trakcie wojny w stolicy toczyło się życie kulturalne (jeżeli tak, to na czym ono polegało)?

Na pewno było, jednak ja byłem za młody żeby w nim brać udział.

Uczestniczył Pan w Powstaniu Warszawskim jako młody chłopak. Czy przez żaden moment nie pojawiła się chwila zawahania – czy warto stawiać swoje życie na szali walki o ojczyznę?

Takie pojęcia jak „stawiać życie na szali walki o ojczyznę” nikomu z nas nie przeszło przez głowę. Może po prostu dlatego, że byliśmy za młodzi żeby rozumieć jego konsekwencję. Nigdy w czasie powstania nie widziałem, u nikogo z młodego pokolenia, jakiegoś zawahania lub wątpliwości.

Czy młody wiek przeszkadza czy pomaga w podejmowaniu czynów heroicznych (bo tak przecież możemy mówić)? W swojej książce „Chłopięca wojna” opisuje Pan rzeczywistość powstańców, codzienność z którą musieliście się mierzyć. Wspominał Pan (także w jednym z wywiadów), że uzbrojenie jakim Pan dysponował był jeden granat (z resztą niewykorzystany). Czy to nie rodziło strachu i poczucia zupełnej bezbronności wobec wroga?

Przypuszczam, że młody wiek raczej pomagał w robieniu, tak zwanych, „czynów heroicznych”. Po prostu albo nie zdawało się sobie sprawy, jakie mogły być konsekwencję, mimo że, były one widoczne;  albo się wierzyło, że „mnie to się nie stanie”. Mnie osobiście nigdy nie przeszło przez myśl, że coś może mi się stać. Mimo że, przez cały czas powstania jedynym moim uzbrojeniem był jeden granat, to ja nigdy nie czułem się bezbronnym. Prawie zawsze byłem ze swoim dowódcą, który naturalnie miał broń, lub w otoczeniu uzbrojonych żołnierzy.

Pan i Pana koleżanki i koledzy w młodym wieku podjęliście walkę w bardzo dorosłej sprawie, bez pardonu wkroczyliście w najbardziej brutalną dorosłą rzeczywistość. Dzisiejsza młodzież często nie tylko nie zna tej historii, ale nawet ją kontestuje. Swoim zachowaniem młodzi ludzie dziś wykazują postawę zgoła inną od państwa. Czy jest tak, że młodzieży rzeczywiście zmieniły się priorytety, czy może to wojenna rzeczywistość okazała się determinantem Państwa nader dojrzałej postawy?

Naturalnie że rzeczywistość okupacji/wojny miała bardzo duży wpływ – chęć rewanżu była bardzo silną pobudką. Jednakże ja uważam, że zasadniczą różnicą był czas w którym te pokolenie wyrastało. To było dwudziestoleciepo odzyskaniu niepodległości. Myśmy się wychowaliw bardzo silnych tradycjach narodowo-niepodległościowych z pamięcią straconych powstań i wojny polsko-bolszewickiej.

Rozmawiamy tuż przed kolejną rocznicą wybuchu Powstania Warszawskiego. Czego życzyłby Pan sobiei wszystkim Warszawiakom? Nie tylko w tym dniu,ale i na co dzień.

Czego bym sobie życzył i wszystkim Warszawiakom? Ja bym życzył wszystkim Polakom powrotu do demokracji: trójpodziału władzy i przestrzegania konstytucji.

Pomimo że, wydaje się, iż jesteśmy tak odlegli od tamtych czasów, kiedy na ulicach Warszawy toczyły się walki, wciąż należy pamiętać o heroiczności czynów powstańców. Choć jak podkreśla pan Bohdan, oni sami nie mieli świadomości tego, jak bohaterskie były ich czyny. Ponieważ czas Powstania zaciera się w pamięci Warszawiaków, my w rocznicę tego wydarzenie życzylibyśmy sobie i wszystkim, dla których ważny jest los stolicy, aby pamięć o Powstaniu Warszawskim zawsze trwała i była bezpiecznikiem przed wszelkiego rodzaju powstępowaniem nierozważnym czy rewolucyjnym. Wszystkich czytelników zainteresowanych tematyką wojennej Warszawy zapraszamy do lektury książki pt. „Chłopięca wojna. Pamiętnik z Powstania Warszawskiego”. Jest to bowiem pamiętnik inny niż wszystkie dotychczas opublikowane.

 

Posted by wk

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *