Po prostu… Filharmonia! Projekt 4: Między Ziemią a Niebem – Cierpienie

Rodzaj koncertu: Po prostu… Filharmonia!
Sala: Kameralna
Cena: dorośli 30 zł, młodzież 15 zł
Wtorek 19 marca 2019 godz. 19:00

Wykonawcy
Lutosławski Quartet, Bartosz Woroch – I skrzypce, Marcin Markowicz – II skrzypce, Artur Rozmysłowicz – altówka, Maciej Młodawski – wiolonczela, Wojciech Malajkat – narrator

Program
Joseph Haydn – Siedem ostatnich słów Chrystusa na krzyżu op. 51 Hob. XX/1B
Unikamy, odwracamy się od niego, nie chcemy o nim pamiętać. Współczesna cywilizacja Zachodu z cierpienia jest wyprana, ostentacyjnie je ignoruje. Więcej w takiej postawie naiwności, bezmyślności czy nawet arogancji, niż świadomości, że cierpienie zostało pokonane. Nie zostało i nigdy nie zostanie. Jest częścią ludzkiego losu i doświadczenia, bez którego właśnie pełnię człowieczeństwa trudno sobie wyobrazić. Nie chodzi o prowokowanie czy poszukiwanie cierpienia. Nikt nie namawia, by cierpieniem żyć. Świadomość cierpienia to synonim emocjonalnej, kulturowej, cywilizacyjnej dojrzałości. A może nawet pierwszy stopień do przewalczenia cierpienia?

W 1785 roku, gdy Józef Haydn zbliżał się do apogeum swojej popularności w Europie, otrzymał zamówienie na utwór, który miał służyć wielkopiątkowej liturgii, sprawowanej w katedrze w Kadyksie. Nie napisał monumentalnego oratorium, które spektakularnymi środkami opowiadałoby historię Męki Pańskiej i w teatralny sposób ilustrowało ukrzyżowanie i chwilę śmierci Jezusa. Przeciwnie – powstało jedno z najbardziej frapujących dzieł instrumentalnych w dziejach nowożytnej muzyki. Siedem słów Chrystusa na krzyżu – istniejące w kilku wersjach obsadowych – to siedem powolnych części, poprzedzonych dość majestatycznym wstępem i domkniętym obrazem trzęsienia Ziemi (Il Terremoto) po śmierci Chrystusa. Muzyka skondensowana, świadomie pozbawiona blichtru czy taniego decorum, mająca stanowić tło dla rozmyślań nad ostatnimi słowami Jezusa. Wewnętrzne ogniwa cyklu – wszystkie utrzymane w Grave, Largo, Adagio, Lento – właśnie za sprawą wyjątkowego minimalizmu okazują się niezwykle przejmujące. Tutaj nie można niczego ukryć. Myśli muszą być skupione na cierpieniu, bo temu służy muzyka Haydna. Otwiera przestrzeń, rozjaśnia perspektywę, przyciąga uwagę do tematu. Dlatego jest tak przejmująca i ciekawa. Haydn to także kompozytor– filozof.

Marcin Majchrowski

Po prostu… Filharmonia!

fot. materiały organizatora

Przestrzeń, której granice wyznacza tytułowe określenie – Między Ziemią a Niebem – można by po prostu nazwać „naszych łez padołem”. Miejsce to może nie najlepsze do egzystencji, ale jedyne, w którym narodziła się sztuka i krytyczna refleksja na temat przemijania. Czas świąt wielkanocnych, historia męki Pańskiej poruszała wyobraźnię twórców od najdawniejszych czasów. Liczba dzieł, które wiążą się z tym okresem jest ogromna. Wiele z nich skłania do namysłu i kontemplacji, inne – na przykład Danse macabre – mogą wprost ukazywać skutki złych uczynków. Są takie, które wpisują się w liturgiczny użytek, np. protestanckie chorały organowe Bacha, ale też te, które po prostu korzystają z niezmierzonego źródła tematów i wątków, czerpiąc z poszczególnych ksiąg Biblii, jak znakomite oratorium Król Dawid Honeggera. Jest wśród pasyjnych kompozycji cykl frapujących i zupełnie nieoczywistych, czysto instrumentalnych utworów, zatytułowany Siedem ostatnich słów Chrystusa na krzyżu. Napisał go Józef Haydn na zamówienie katedry w Kadyksie w 1787 roku. Służył tam specjalnemu nabożeństwu celebrowanemu w Wielki Piątek. Muzyka to niezwykła, bo świadomie pozbawiona blichtru – od odbiorcy wymagająca skupienia, pomagająca w kontemplacji.

Posted by wk

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *