PODRÓŻ DO EDO. JAPOŃSKIE DRZEWORYTY UKIYO – E Z KOLEKCJI JERZEGO LESKOWICZA

Z końcem lutego 2017 roku Muzeum Narodowe w Warszawie zaprezentuje wielką wystawę japońskich drzeworytów ukiyo-e („obrazów płynącego świata”) z kolekcji Jerzego Leskowicza. Arcydzieła z prywatnego zbioru o randze międzynarodowej zabiorą widzów w fascynującą podróż po Japonii końca XVIII i pierwszej połowy XIX wieku.

Między cesarskim Kioto a siedzibą szoguna
Będzie to wyprawa dwoma najważniejszymi traktami epoki, biegnącymi przez malownicze zakątki kraju i łączącymi dwa ośrodki: arystokratyczną, cesarską stolicę Kioto i gwarne, plebejskie Edo (dzisiejsze Tokio), ówcześnie siedzibę szoguna. Utamaro, Sharaku, Hiroshige, Hokusai i inni mistrzowie drzeworytu ukiyo-e utrwalili urzekający obraz starej Japonii, jej krajobrazów, dróg i bezdroży oraz jej mieszkańców – zwykłych ludzi zaabsorbowanych codziennymi sprawami, wędrujących w spiekocie i deszczu, pracujących, odpoczywających w przydrożnych zajazdach, a także wielmożów zmierzających konno, w asyście samurajów, na dwór szoguna.

Wyjątkowość zbioru polega nie tylko na tym, że znalazły się w nim kompletne cykle pejzażowe stanowiące arcydzieła japońskiego drzeworytu (m.in. „Pięćdziesiąt trzy stacje na gościńcu Tokaido” Hiroshige czy „Sześćdziesiąt dziewięć stacji na drodze Kisokaido” autorstwa Hiroshige i Eisena). To ryciny wyjątkowej urody i wartości, pochodzące z pierwszych wydań. Ozdobą kolekcji jest również słynny cykl Hokusaia „Trzydzieści sześć widoków góry Fuji” ze wspaniale zachowanymi Wielką falą w Kanagawie i Burzą poniżej szczytu.

Barwne życie miasta
Nurt ukiyo-e w malarstwie i drzeworycie zrodził się i rozkwitł w tętniącym życiem Edo, tu także rozwinęły się nowe formy literackie oraz teatr kabuki i lalkowy teatr bunraku.
Oprócz malowniczych pejzaży na wystawie zostaną zaprezentowane bardzo rzadkie portrety aktorów teatru kabuki autorstwa Tōshūsaia Sharaku (czynnego 1794–1795). Zachowało się niewiele prac tego artysty, zaledwie około 160, a Jerzemu Leskowiczowi udało się zgromadzić ryciny z pierwszego wydania. Podobnie rzecz się ma ze słynnymi wizerunkami piękności (bijinga) Kitagawy.

Posted by wk

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *