Koncert kameralny w Filharmonii Narodowej

9 stycznia o godz. 19:00 w Filharmonii Narodowej odbędzie się Koncert Kameralny.

Wykonawcy:
Poznańskie Trio Fortepianowe
Laura Sobolewska – fortepian
Anna Ziółkowska – skrzypce
Monika Baranowska – wiolonczela

Program:
Ludwig van Beethoven – Trio fortepianowe D-dur op. 70 nr 1 Duch [22′]
Max Bruch – Trio c-moll op. 5 [18′]
Przerwa [15′]
Andrzej Koszewski – Trio [29′]
Andrzej Panufnik – Trio [17′]

Późnym latem 1808 roku, podczas pobytu u hrabiny Marii von Erdödy, ukończył Beethoven Tria op. 70, uznane za jedne z jego najważniejszych dzieł na klasyczny skład fortepianu, skrzypiec i wiolonczeli. Kompozytorski rozmach podyktował Beethovenowi utwory formalnie rozbudowane i brzmieniowo bogate. W Triu D-dur op. 70 nr 1 znaleźć można, energiczne tutti i liryczne westchnienia, pełne rozmachu figuracje i frapujące pizzicata. Jednak najniezwyklejsza kolorystycznie jest część druga – Largo assai edespressivo. To jej brzmieniowa aura spowodowała, że Trio zaczęto nazywać „Duch”. Tajemniczości jej nie brakuje, nie dziwią więc nawet skojarzenia z „Makbetem”. Mniej więcej w tym czasie Beethoven snuł plany opery opartej na krwawej tragedii Szekspira. Jej szkice również utrzymane były – jak Largo – w posępnym d-moll.

Główna tonacja Tria c-moll op. 5 Maxa Brucha do pogodnych również nie należy. Jednak ten młodzieńczy utwór zdecydowanie bardziej spogląda w stronę melodyjność spod znaku Mendelssohna. Bruch za kameralistyką nie przepadał. W liście do wydawcy pokusił się nawet o stwierdzenie: „wolę skomponować trzy całe oratoria […] niż trzy kwartety smyczkowe”. Być może podpisałby się pod tym wyznaniem i Andrzej Koszewski, jeden z najwybitniejszych twórców muzyki chóralnej w XX wieku, często bardzo eksperymentalnej. Ale jedno Trio fortepianowe, skomponowane w wieku 28 lat po sobie pozostawił.

„Trio fortepianowe Panufnika tętni szerokim rozmachem, nurtem żywiołowego temperamentu” – pisał po premierze w 1936 roku Jan Maklakiewicz. Świetny utwór, otwierający twórczość Panufnika powstawał… dwukrotnie. Oryginał spłonął w Powstaniu Warszawskim, więc kompozytor swoje opus 1 zdecydował się zrekonstruować z pamięci. Dziś to jedyny ślad jego przedwojennego dorobku – duch…

Marcin Majchrowski

Posted by wk

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *